Nieoczekiwana zmiana perspektywy

Przyznaję, nie sądziłem, że mój powrót na prasowe strony przypadnie mi w tej roli… (bo, oczywiście, każda inna ofiara wypadku dokładnie tego się spodziewa). Przyznaję też, że na zdjęciach zdarzało mi się wyglądać lepiej, niż w linkach poniżej.

Dziś mija miesiąc od prawdopodobnie najbardziej paskudnego wtorku w moim życiorysie.
Nie będę tu rozprawiał, czy jeżdżenie na motocyklu ulicami miast jest bezpieczne, czy nie. Ograniczę się do tego, że swoim nowym Kawasaki zdążyłem nacieszyć się dokładnie 10 dni, zanim naprawdę skutecznie zrobiono mi krzywdę — szczegóły opisano już za mnie:

Dziennik Łódzki

Fakt

Precyzując informacje z artykułów — wskutek zderzenia i lądowania 12 metrów dalej, udało mi się złamać dwie kości śródręcza, kość śródstopia i, danie główne, ułamać trzy fragmenty panewki stawu biodrowego. Mnie też to niewiele mówiło, dopóki nie oświecono mnie, że kolejne dwa miesiące mam spędzić w tej, niezbyt przyjemnej, konfiguracji i nie spieszyć się zbytnio z myślą o powrocie do chodzenia na dwóch nogach. Na szczęście, ortopedzi z USK im. WAM krowami nie są, zmieniają poglądy i już dwa dni później podjęli się poskładania mnie w całość, by w kolejnym tygodniu już próbować postawić mnie do pionu i niewiele później nauczyć chodzić o kulach (w czym złamana dłoń, między nami mówiąc, wcale nie pomaga).
Napawające optymizmem tempo nie pozwala jednak pominąć przykrych faktów, że kontuzja tego kalibru wymaga pewnej chwili, by powrócić do sprawności. Owszem, nie jestem już w szpitalu, mam więc za co dziękować, ulice Łodzi mogę znów oglądać nie tylko przez okno. Tyle tylko, że już nie na japońskim motocyklu, a niemieckim wózku inwalidzkim.

Mówiąc w skrócie i nie wdając się w szczegóły tego, co czeka mnie w nadchodzących miesiącach — najbliższy reportaż, o ile da się go zrealizować o lasce, wchodzi w grę w… styczniu 2013.

Uwaga poboczna: Jeżdżenie na wózku jest bardzo angażujące, nie tylko dla mięśni ramion. Manewrowanie weń dwukilowym aparatem fotograficznym, bez możliwości „zoomowania nogami”, naprawdę uczy, że obiektywy zmiennoogniskowe powstały nie po to, by zrobić nam na złość.

Zdjęcia: Jakub Pokora, MEYRA GmbH

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s